Duzy ostatnio powiedzial, ze ja nie umiem odpoczywac. Umiem, umiem ale zawsze gdzies z tylu glowy mam, ze najpierw obowiazki a potem przyjemnosci. Tylko tych obowiazkow zawsze jest tak bardzo duzo, ze na przyjemnosci zawsze jest za malo czasu. Wczoraj tesc zyczyl mi, zebym troche zwolnila obroty, bo inaczej nie dam rady. Chcialabym i staram sie ale to tez nie do konca zalezy ode mnie. Niby zalezy bo przeciez rzucenie pracy to samodzielna decyzja ale takich krokow nie mam zamiaru podejmowac. W pracy zawsze bedzie co robic a czasem nawet wiecej ale juz niedlugo powinien przyjsc czas, kiedy zrobi sie troche normalniej.
W perspektywie wyjazdy i wtedy bedzie odpoczynek. A dzis i jutro jest troche wolniej - siedze przez kompem i nie pracuje. Odwiedzialam kilka stron i kupilam sobie to i owo - w koncu kto nam sprawi wieksza przyjemnosc niz my sami. Przyjemnosc bedzie sie rozkladala w czasie tak jak bede przychodzily paczki a i paczkowy bedzie szczesliwy, bo kazda doreczona do mnie paczka to dla niego pieniadze.
Odchodze juz od komputera - Maly i Duzy wciaz spia - w koncu mamy wolne i to jedyna okazja zeby sie wyspac. Ja tez sie ostatnio wysypiam a kiedy sie wysypiam i nie jestem zmaczona to mam sny - taki przejaw braku zmeczenia. A teraz odchodze od kompa i jest czas na przyjemnosci - ksiazka chociazby ... Troche wolniej i spokojniej niz zwykle. W koncu pranie na suszarce i prasowanie spokojnie moze poczekac do piatku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz