11 sty 2014

Przyszli i poszli

Audyt byl i sie zmyl. Niby fajnie, ze powiedzieli, ze wszystko jest fantastycznie. Gdyby sie nie zapowiedzieli to by tak fantastyczne nie bylo. Z drugiej strony gdyby jednak powiedzieli pare gorzkich slow to moze i lepiej - do niektorych i tak nic nie dotrze ale moze ktos cos by zrozumial - moze to ze nie nalezy zostawiac wszytskiego na pozniej bo to sie msci na czlowieku. Nie mam ochoty nigdy wiecej pracowac w takim tempie i stresie ale oczywiscie nie mam na to wplywu i zycze sobie, zeby tylko cos gorszego nas nie dopadlo.
Poza tym chyba wszyscy wychodzimy z papierow i planujemy przyszlosc juz do wrzesnia. Nie wiem na ile to wypali ale wczoraj udalo nam sie zgrac trzy terminarze - tak by sie nie gryzly i na siebie nie nachodzily. To byla wspolpraca kilku osob, ktore chcialy ze soba wspolpracowac a to zawsze cieszy.
Kiedy audyt poszedl to jakby kamien z serca i juz zaczelam planowac co jest do zrobienia - niemal do pazdziernika. Czlowiek to taka istota, ktora zawsze znajdzie sobie zajecie. Po chwili stwierdzilam jednak, ze trzeba wyhamować - dzialamy zadaniowo od zadania do zadania - jedno po drugim. Powoli, bo robota i tak nas dopadnie ... Niby nie mozna zrobic czegos zbyt wczesnie ale jednak trzeba zachowac jakies granice.
A w domu dzis weekend, co oznacza ze biore sie za porzadki - w pracy czasem zwyczjanie nie widac efektow. W domu fizyczna praca zawsze daje namacalne efekty i zawsze cieszy.

1 sty 2014

Nowy Rok

Moze ja jestem inna ale zawsze daleko mi bylo do ekscytowania sie byle czym. Kiedys ustalono, ze Boze Narodzenie bedzie 24 grudnia a Nowy Rok 1 stycznia i ulozono, uporzadkowano kalendarz. gdyby zrobiono to inaczej to moze tak jak w Rosji przygotowalibismy sie do dopiero do Swiat - kwestia umowna. Tak samo Nowy Rok - czy jest powod zeby az tak sie cieszyc, ze jestesmy o rok starsi. Czy 2014 musi byc koniecznie lepszy od 2013 i czy 13 rzeczywiscie przynosila nam pecha?
Ja nic nie mam do 2013, bo wcale nie byl taki zly. Byl najbardziej pracowity ze wszystkich moich lat chociaz juz w latach ubieglych wydawalo mi sie, ze bardziej i wiecej pracowac sie nie da. Da sie, bo przeciez zawsze mozesz zostac po godzinach. Cos za cos. Rok 2013 dal nam perspektywe powiekszenia powierzchni zyciowej a czy sie sprawdzi to zobaczymy 2014 i pewnie w kolejnym roku. W 2013 ruszylismy w swiat z Mlodym i od tego czasu zadna wycieczka zagraniczna z Mlodym u boku nam nie straszna. Bardzo mi tego brakowalo - kiedys kiedy czytalam o strzelcach, ze lubia podrozowac to wydawalo mi sie, ze to jednak nie o mnie. Do pierwszej prawdziwej podrozy - zaraz po powrocie myslalam gdzie teraz. Pojawienie sie Mlodego na chwile musialo nas od tego oderwac. Ale juz wrocilismy - wrocilismy, ja wrocilam do X Muzy - tego tez mi bardzo, bardzo brakowalo. Nigdy nie odeszlam od ksiazek i tygodnika Polityka.  Chociaz oczywiscie gdyby bylo wiecej czasu obejrzalabym wiecej filmow i przeczytala wiecej ksiazek. W 2013 chyba przekonalam sie troche do smartfona chociaz chyba dalej nie do konca wiem z czym to sie je i nawet ekran dotykowy, zupelnie bez klawiszy wydaje sie do opanowania.
Czego oczekuje od 2014 - jesli bedzie przynajmniej taki jak 2013 to bedzie calkiem ok. Ze bedzie mniej pracy nie licze ale zeby satysfakcji na roznych poziomach bylo przynajmniej tyle samo albo i wiecej. Co roku do konca roku bylam mniej wiecej na biezaco - teraz z powodow ode mnie niezaleznych to sie nie udalo. Zycze wiec sobie, zeby byc w miare na biezaco do konca stycznia i na poczatku lutego ruszyc gdzies, gdzie jest przynajmniej 20 stopni na plusie.