Audyt byl i sie zmyl. Niby fajnie, ze powiedzieli, ze wszystko jest fantastycznie. Gdyby sie nie zapowiedzieli to by tak fantastyczne nie bylo. Z drugiej strony gdyby jednak powiedzieli pare gorzkich slow to moze i lepiej - do niektorych i tak nic nie dotrze ale moze ktos cos by zrozumial - moze to ze nie nalezy zostawiac wszytskiego na pozniej bo to sie msci na czlowieku. Nie mam ochoty nigdy wiecej pracowac w takim tempie i stresie ale oczywiscie nie mam na to wplywu i zycze sobie, zeby tylko cos gorszego nas nie dopadlo.
Poza tym chyba wszyscy wychodzimy z papierow i planujemy przyszlosc juz do wrzesnia. Nie wiem na ile to wypali ale wczoraj udalo nam sie zgrac trzy terminarze - tak by sie nie gryzly i na siebie nie nachodzily. To byla wspolpraca kilku osob, ktore chcialy ze soba wspolpracowac a to zawsze cieszy.
Kiedy audyt poszedl to jakby kamien z serca i juz zaczelam planowac co jest do zrobienia - niemal do pazdziernika. Czlowiek to taka istota, ktora zawsze znajdzie sobie zajecie. Po chwili stwierdzilam jednak, ze trzeba wyhamować - dzialamy zadaniowo od zadania do zadania - jedno po drugim. Powoli, bo robota i tak nas dopadnie ... Niby nie mozna zrobic czegos zbyt wczesnie ale jednak trzeba zachowac jakies granice.
A w domu dzis weekend, co oznacza ze biore sie za porzadki - w pracy czasem zwyczjanie nie widac efektow. W domu fizyczna praca zawsze daje namacalne efekty i zawsze cieszy.
11 sty 2014
1 sty 2014
Nowy Rok
Moze ja jestem inna ale zawsze daleko mi bylo do ekscytowania sie byle czym. Kiedys ustalono, ze Boze Narodzenie bedzie 24 grudnia a Nowy Rok 1 stycznia i ulozono, uporzadkowano kalendarz. gdyby zrobiono to inaczej to moze tak jak w Rosji przygotowalibismy sie do dopiero do Swiat - kwestia umowna. Tak samo Nowy Rok - czy jest powod zeby az tak sie cieszyc, ze jestesmy o rok starsi. Czy 2014 musi byc koniecznie lepszy od 2013 i czy 13 rzeczywiscie przynosila nam pecha?
Ja nic nie mam do 2013, bo wcale nie byl taki zly. Byl najbardziej pracowity ze wszystkich moich lat chociaz juz w latach ubieglych wydawalo mi sie, ze bardziej i wiecej pracowac sie nie da. Da sie, bo przeciez zawsze mozesz zostac po godzinach. Cos za cos. Rok 2013 dal nam perspektywe powiekszenia powierzchni zyciowej a czy sie sprawdzi to zobaczymy 2014 i pewnie w kolejnym roku. W 2013 ruszylismy w swiat z Mlodym i od tego czasu zadna wycieczka zagraniczna z Mlodym u boku nam nie straszna. Bardzo mi tego brakowalo - kiedys kiedy czytalam o strzelcach, ze lubia podrozowac to wydawalo mi sie, ze to jednak nie o mnie. Do pierwszej prawdziwej podrozy - zaraz po powrocie myslalam gdzie teraz. Pojawienie sie Mlodego na chwile musialo nas od tego oderwac. Ale juz wrocilismy - wrocilismy, ja wrocilam do X Muzy - tego tez mi bardzo, bardzo brakowalo. Nigdy nie odeszlam od ksiazek i tygodnika Polityka. Chociaz oczywiscie gdyby bylo wiecej czasu obejrzalabym wiecej filmow i przeczytala wiecej ksiazek. W 2013 chyba przekonalam sie troche do smartfona chociaz chyba dalej nie do konca wiem z czym to sie je i nawet ekran dotykowy, zupelnie bez klawiszy wydaje sie do opanowania.
Czego oczekuje od 2014 - jesli bedzie przynajmniej taki jak 2013 to bedzie calkiem ok. Ze bedzie mniej pracy nie licze ale zeby satysfakcji na roznych poziomach bylo przynajmniej tyle samo albo i wiecej. Co roku do konca roku bylam mniej wiecej na biezaco - teraz z powodow ode mnie niezaleznych to sie nie udalo. Zycze wiec sobie, zeby byc w miare na biezaco do konca stycznia i na poczatku lutego ruszyc gdzies, gdzie jest przynajmniej 20 stopni na plusie.
Ja nic nie mam do 2013, bo wcale nie byl taki zly. Byl najbardziej pracowity ze wszystkich moich lat chociaz juz w latach ubieglych wydawalo mi sie, ze bardziej i wiecej pracowac sie nie da. Da sie, bo przeciez zawsze mozesz zostac po godzinach. Cos za cos. Rok 2013 dal nam perspektywe powiekszenia powierzchni zyciowej a czy sie sprawdzi to zobaczymy 2014 i pewnie w kolejnym roku. W 2013 ruszylismy w swiat z Mlodym i od tego czasu zadna wycieczka zagraniczna z Mlodym u boku nam nie straszna. Bardzo mi tego brakowalo - kiedys kiedy czytalam o strzelcach, ze lubia podrozowac to wydawalo mi sie, ze to jednak nie o mnie. Do pierwszej prawdziwej podrozy - zaraz po powrocie myslalam gdzie teraz. Pojawienie sie Mlodego na chwile musialo nas od tego oderwac. Ale juz wrocilismy - wrocilismy, ja wrocilam do X Muzy - tego tez mi bardzo, bardzo brakowalo. Nigdy nie odeszlam od ksiazek i tygodnika Polityka. Chociaz oczywiscie gdyby bylo wiecej czasu obejrzalabym wiecej filmow i przeczytala wiecej ksiazek. W 2013 chyba przekonalam sie troche do smartfona chociaz chyba dalej nie do konca wiem z czym to sie je i nawet ekran dotykowy, zupelnie bez klawiszy wydaje sie do opanowania.
Czego oczekuje od 2014 - jesli bedzie przynajmniej taki jak 2013 to bedzie calkiem ok. Ze bedzie mniej pracy nie licze ale zeby satysfakcji na roznych poziomach bylo przynajmniej tyle samo albo i wiecej. Co roku do konca roku bylam mniej wiecej na biezaco - teraz z powodow ode mnie niezaleznych to sie nie udalo. Zycze wiec sobie, zeby byc w miare na biezaco do konca stycznia i na poczatku lutego ruszyc gdzies, gdzie jest przynajmniej 20 stopni na plusie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)