11 sty 2014

Przyszli i poszli

Audyt byl i sie zmyl. Niby fajnie, ze powiedzieli, ze wszystko jest fantastycznie. Gdyby sie nie zapowiedzieli to by tak fantastyczne nie bylo. Z drugiej strony gdyby jednak powiedzieli pare gorzkich slow to moze i lepiej - do niektorych i tak nic nie dotrze ale moze ktos cos by zrozumial - moze to ze nie nalezy zostawiac wszytskiego na pozniej bo to sie msci na czlowieku. Nie mam ochoty nigdy wiecej pracowac w takim tempie i stresie ale oczywiscie nie mam na to wplywu i zycze sobie, zeby tylko cos gorszego nas nie dopadlo.
Poza tym chyba wszyscy wychodzimy z papierow i planujemy przyszlosc juz do wrzesnia. Nie wiem na ile to wypali ale wczoraj udalo nam sie zgrac trzy terminarze - tak by sie nie gryzly i na siebie nie nachodzily. To byla wspolpraca kilku osob, ktore chcialy ze soba wspolpracowac a to zawsze cieszy.
Kiedy audyt poszedl to jakby kamien z serca i juz zaczelam planowac co jest do zrobienia - niemal do pazdziernika. Czlowiek to taka istota, ktora zawsze znajdzie sobie zajecie. Po chwili stwierdzilam jednak, ze trzeba wyhamować - dzialamy zadaniowo od zadania do zadania - jedno po drugim. Powoli, bo robota i tak nas dopadnie ... Niby nie mozna zrobic czegos zbyt wczesnie ale jednak trzeba zachowac jakies granice.
A w domu dzis weekend, co oznacza ze biore sie za porzadki - w pracy czasem zwyczjanie nie widac efektow. W domu fizyczna praca zawsze daje namacalne efekty i zawsze cieszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz